sobota, 6 czerwca 2020

Arkadiusz Meller: Między odrzuceniem a akceptacją – Obóz Narodowo-Radykalny „ABC” i Ruch Narodowo-Radykalny „Falanga” wobec demokracji


plakat_falanga 


                Powstały w połowie lat 30. XX wieku narodowy-radykalizm był na ówczesnej scenie politycznej zjawiskiem o wyjątkowym charakterze. Sam Obóz Narodowo-Radykalny (ONR) w formie legalnie istniejącej partii istniał zaledwie dwa miesiące[1], lecz czołowym politykom, myślicielom związanym z powyższym nurtem ideowym fakt działania w ,,podziemiu” nie przeszkodził w formułowaniu własnych, oryginalnych koncepcji politycznych. Ten stan rzeczy dotyczył dwóch odłamów ONR, czyli ONR ,,ABC” (biorącego swoją nazwę od dziennika znajdującego się pod kontrolą osób związanych z tą częścią narodowych-radykałów) oraz powstałego w 1935 roku Ruchu Narodowo-Radykalnego (RNR) ,,Falanga”, kierowanego przez Bolesława Piaseckiego. RNR skupiał głównie studentów, byłych członków Oddziału Akademickiego Obozu Wielkiej Polski, Wydziału Młodych Stronnictwa Narodowego z kolei jego przywódcy byli związani z komitetem redakcji „Akademika Polskiego”. Nie możność legalnego oddziaływania na społeczeństwo była rekompensowana przez obydwa odłamy prowadzeniem bogatej działalności publicystycznej oraz ideowo-wychowawczej. Należy zauważyć, że zainteresowanie osób działających w obu grupach narodowo-radykalnych koncentrowało się głównie na kwestiach dotyczących ustroju, kultury, gospodarki, mniejszości narodowych, miejsca Polski w Europie Środkowo-Wschodniej..

Zagadnienia zaprezentowane w poniższym tekście nie znalazły dotychczas znaczącego omówienia. Poniższy artykuł będzie próbą przedstawienia stosunku narodowych-radykałów wobec demokracji i określenia czy byli oni nieprzejednanymi krytykami owego systemu czy też go akceptowali? Podstawą do analizy powyższego zagadnienia będą publikacje prasowe autorów związanych z omawianym ruchem politycznym zamieszczane w czasopismach związanych ideowo z RNR jak i z ONR „ABC” oraz broszury programowe, w których interesujące nas zagadnienia były szerzej poruszane.

Pojmowanie demokracji

Narodowi-radykałowie dokonując oceny interesującego nas zagadnienia próbowali określić z czym mają do czynienia. Demokrację  traktowano na ogół jako pusty slogan dzięki któremu masy mogą zostać uwiedzione przez zręcznych politycznych manipulatorów. Brak precyzyjnego określenia czym jest demokracja powodowało, że do jej dziedzictwa odwoływali się zarówno socjaliści, liberałowie, faszyści jak i komuniści, co tylko pogłębiało chaos pojęciowy[2].

Precyzyjną definicję demokracji podał wybitny znawca prawa międzynarodowego, związany z RNR „Falanga” prof. Zygmunt Cybichowski, w której przede wszystkim kładł nacisk na upodmiotowienie społeczeństwa: „każde państwo, w którym wola ludu jest czynnikiem rozstrzygającym, stanowi demokrację. Każda zasada, każda instytucja, wszelaka polityka, ten czynnik uznająca, ma charakter demokratyczny, i ten sam charakter ma parlament, który uważa siebie za wykonawcę woli wyborców. (…) We wszystkich wypadkach, w których obywatele mają wpływ decydujący na rządy, mówimy o demokracji, bez względu na to, czy wpływ ten opiera się na prawie, czy też, jak w Anglii, na praktyce. Fundament demokracji może więc być różny, demokracja może mieć oblicze najrozmaitsze”[3].

W podobny sposób rozumienie demokracji przedstawił Wojciech Wasiutyński dokonując przy tym rozróżnienia na demokrację w sensie społecznym, która oznaczała równość wobec prawa i równe szanse awansu społecznego oraz na demokrację w znaczeniu politycznym, która z kolei oznaczała udział wszystkich obywateli w życiu politycznym[4].

Korzenie – rewolucja francuska

Narodowi-radykałowie w swoich enuncjacjach zwracali uwagę na ewolucję demokracji z jednej ze złych form ustrojowych występujących w starożytności aż do sytuacji, w której stała się punktem odniesienia do dokonywania ocen wszelkich ustrojów politycznych[5]. Korzeni nowożytnej demokracji upatrywano w rewolucji francuskiej, a jej rozkwit datowano na XIX wiek[6]. Choć pojawiały się incydentalnie twierdzenia upatrujące w reformacji jej źródło, która poprzez wydanie walki katolicyzmowi zbudowała fundamenty pod materialistyczny światopogląd, który legł u podstaw ideologii demokratycznej[7]. Wprawdzie narodowi-radykałowie niewiele uwagi poświęcali rewolucji z 1789 roku to ocena danego ugrupowania czy też nurtu ideowego tego wydarzenia jest swoistego rodzaju kamieniem probierczym za pomocą, którego można określić jego stosunek do demokracji[8]. W ocenie rewolucji francuskiej można dopatrzeć się różnic między ONR „ABC” a RNR „Falangą”. O ile bowiem grupa związana z Henrykiem Rossmanem uważała główne założenia ideowe rewolucjonistów, a więc indywidualizm i równość za szkodliwe i doprowadzające do chaosu społecznego, gdyż rozbijające naturalną hierarchię[9] to w grupie Bolesława Piaseckiego możemy dopatrzeć się akceptacji dla haseł głoszonych w czasie rewolucji francuskiej. Otóż problemem nie była treść haseł, która miała być od wieków głoszona przez Kościół Katolicki, lecz ich interpretacja dokonywana w duchu permisywnym. I to właśnie ona, a nie same hasła okazały się błędne i szkodliwe[10]. Sam Bolesława Piaseckiego do zalet sytemu „ludowładczego” ufundowanego przez rewolucję francuską zaliczył:
  • idee równości,
  • emancypację niskich stanów społecznych,
  • wprowadzenie możliwości jak najliczniejszym grupom wpływu na politykę kreowaną przez rządzących[11].
Upadek demokracji

Zarówno członkowie ONR „ABC” jak i RNR „Falanga” byli zgodni co do tego, że czasy w których przyszło im żyć są wyjątkowe, gdyż  stali się świadkami końca epoki panowania demoliberalizmu. Na gruzach, którego miał powstać nowy ład, którego zwiastunem było młode pokolenie[12]. To na młodzieży akademickiej spoczywał obowiązek przebudowy rzeczywistości społecznej. Będąc pierwszym polskim pokoleniem wychowanym i dorastającym w niepodległej ojczyźnie i tym samym nie będącym uwikłanym w stare, przebrzmiałe spory (piłsudczycy-endecy), które krępowały działanie starszego pokolenia była do tego specjalnie predestynowana[13].

Warto bliżej przyjrzeć się przyczynom upadku owego „starego świata” w opinii narodowych-radykałów. Interesujące uwagi na ten temat przedstawił Wojciech Wasiutyński – jeden z czołowych ideologów RNR „Falanga”. Otóż według jego interpretacji istniały trzy powody jego załamania, a były to:
  • wpływy tajnych organizacji na praktykę i działalność partii;
  • rozszerzenie systemu wyborczego na masy społeczne, które były  do tego nieprzygotowane – według wspomnianego autora system przedstawicielski wyrósł na podglebiu mieszczańskim, w którym była ugruntowana tradycja wyborów do samorządów, czego z kolei nie znał masy chłopskie włączone do procesu wyborczego,
  • zbyt omnipotentny zakres spraw regulowanych przez parlament co prowadziło do ostrych sporów politycznych i doprowadzało do rozbicia wspólnoty narodowej na przeciwstawne sobie grupy chcące decydować o losach państwa[14].
Przeświadczenie o upadek demokracji towarzyszyło przekonanie o nie wykrystalizowanie się nowego systemu. Powodowało to wyrażanie przekonania, że okres ten to czas chaosu, zawieszenia. Jak pisał, jeszcze przed powstaniem Obozu Narodowo-Radykalnego, jeden z głównych działaczy „Falangi” Olgierd Szpakowski: „Żyjemy w okresie przejściowym, w okresie chaosu, gdy przebrzmiałe, ale idące siłą bezwładności hasła dnia wczorajszego zmagają się i mieszają bezładnie z niesformułanemi jeszcze wyraźnie instynktami nowego jutra. Podstawy tego, co stworzył rozum minionej epoki są zachwiane, same  zaś twory lezą w gruzach”[15]

Należy zaznaczyć, że upadek demokracji, według narodowych-radykałów, nie dotyczył tylko wyłącznie Polski lecz dotykał całą Europę, czego przykładem były zdobywające władze prądy totalitarne (niemiecki nazizm, włoski faszyzm, komunizm)[16]. Cechą znamionującą zamierający okres dziejów Europy była, zdaniem przywódcy Ruchu Narodowo-Radykalnego „Falanga” – Bolesława Piaseckiego, deformacja pojęć panujących w upadającej epoce oraz chaos ideowy, który miał wyrażać się w próbie dopasowywania nowych idei w stare, upadające formy. Egzemplifikacją owych twierdzeń na płaszczyźnie ustrojowo – politycznej było powstawanie tzw. ,,dyktatur demokratycznych” (czyli ustrojów próbujących łączyć ludowładztwo z ideą silnej władzy), z kolei na polu ekonomicznym fakt powstawania teorii próbujących godzić liberalizm gospodarczy (będący znakiem ,,starej epoki”) z interwencjonizmem państwowym (będący symptomem nadchodzącego ,,nowego” okresu)[17].

Zarzuty wobec demokracji

Na podstawie enuncjacji programowych, artykułów programowych możemy dokonać rekonstrukcji w opinii narodowych-radykałów rudymentarnych cech demokracji będących zarazem zarzutami wobec niej. Oba nurty wysuwały podobne zastrzeżenia wobec systemu demokratycznego.

Za podstawową ideę konstytuującą demokrację uważano równość obywateli. Według Bolesława Piaseckiego równość sama w sobie była pozytywną ideą, gdyż uniemożliwia wytworzenie się grup społecznych skrajnie uprzywilejowanych kosztem innych. Sam egalitaryzm wywodził się z rewolucji francuskiej będąc wówczas wyrazem buntu klas niższych wyzyskiwanych przez wyższe. Jednak zasadniczym błędem było przejście od samego stwierdzenia o potrzebie równości obywateli do twierdzenia o ich identyczności, co było skutkiem przyjęcia skrajnej postaci formy liberalizmu. Doprowadziło to do sytuacji, w której pozycja zajmowana w społeczeństwie stała się uzależniona od sytuacji materialnej jednostki. Według przywódcy Ruchu Narodowo-Radykalnego egalitaryzm powinien być pojmowany jako podobieństwo ludzi, lecz nie jako ich identyczność. To założenie oznaczało, że wszyscy obywatele bez względu na ich poziom wykształcenia, sytuacji materialnej posiadają takie same prawa wyborcze i są w taki sam sposób powołani do odpowiedzialności za swój kraj[18]. Egalitaryzm umożliwił, zdaniem narodowych-radykałów, wpływ na losy wspólnoty mniejszościom narodowym, zwłaszcza Żydom, którzy poprzez okoliczność, że o obywatelstwie nie decydował autentyczny związek jednostki z narodem, lecz przepisy prawne i decyzja urzędników wykorzystywali ten fakt do realizowania swoich antypolskich oraz antychrześcijańskich celów[19].

Działacze Obozu Narodowo-Radykalnego „ABC” byli bardziej krtyczni wobec egalitaryzmu wskazując na utopijny charakter wspomnianej idei, której ukrytym celem było utworzenie światowego państwa. Jak pisał Witold Mossakowski: „Ideał demokracji, to zrównanie wszystkich w prawach i obowiązkach. Życie wykazuje ciągle i stale na każdym kroku, że jest to rzecz nieziszczalna w praktyce. (…) W każdej dziedzinie życia, demokracja dąży do tego, aby usunąć wszelkie różnice między ludźmi, aby ustawić ich w jednej płaszczyźnie bez względu na wartość moralną, religię, rasę, narodowość, obyczaje, pracę itd. jako równych sobie obywateli światowego anonimowego mocarstwa”[20]

Obiektem stanowczej krytyki, o podobnym charakterze, ze strony obu nurtów narodowego-radykalizmu były partie polityczne. Przede wszystkim zwracano uwagę na zarzucenie przez nie reprezentowania interesu ogólnonarodowego na rzecz dbania wyłącznie o własne partykularne dobro. W efekcie doprowadzało to do sytuacji antagonizowania społeczeństwa i wspierania walk klasowych rozbijających jedność narodową. Kolejne obciążające partie okoliczności dotyczyły tego, że nie posiadały spójnego programu, który były zastępowany przez luźny zlepek haseł. W ten sposób politycy liczyli na przyciągnięcie jak największej liczby wyborców. Kolejnym zarzutem wobec partii było oskarżenie polityków o dążenie do wciągnięcia młodzieży w rozgrywki partyjne odciągając ją tym samym od zaangażowania ideowego[21]. Dodatkowym czynnikiem powodującym niechęć bohaterów poniższego artykułu względem partii politycznych było przeświadczenie o faktycznym kierownictwu ich przez masonerię: „(…) niepisana konstytucja państw demokratycznych powiada, że władza powstaje w partjach politycznych. U władzy zmieniają się sztaby partyjne. Te sztaby partyjne, to nie jest nic innego tylko tajne organizacje. Ustrój »demokratyczny«, to ustrój tajnych organizacyj politycznych. Bez nich nie do pomyślenia byłoby istnienie wielkich partyj, opartych o płynne masy wyborców: członków. Bez nich nie do pomyślenia byłoby utrzymanie ustroju parlamentarnego, kierowanie rozbieżnemi tendencjami różnych grup ku jakiemukolwiek celowi”[22]. W podobny sposób wypowiadał się jeden z głównych ideologów „Falangi” Wojciech Kwasieborski: „Jak wiemy, ustrój demokracji parlamentarnej był to ustrój rządów tajnych organizacyj. Najrozmaitsze zakonspirowane kliki, kryjące się za kulisami oficjalnych partyj i oficjalnego parlamentu, żerowały na życiu narodu, dążąc do swoich często brudnych celów”[23]. Partie mimo pozornych różnych były de facto podobne do siebie i cały system partyjny polegał na wytworzeniu się konsensusu, w którym główni rywale nawzajem siebie tolerowali doprowadzając do powstania swoistego rodzaju kartelu: „właściwością ustroju liberalnego, parlamentarnego jest aprioryczna zgoda, zgoda partii na tolerowanie konkurenta u władzy i respektowanie jego polityki”[24]
Jednym z częściej pojawiających się zarzutów kierowanych w stronę demokracji ze strony obu nurtów narodowego-radykalizmu było twierdzenie o fikcyjność oficjalnych ośrodków władczych, za których szyldem kryły się tajne organizacje, czyli wolnomularstwo oraz mniejszość żydowska. Nijako za parawanem parlamentaryzmu, partii politycznych miały kryć się tajemnicze siły kierujące ostrze swojej działalności w kierunku katolicyzmu i jedności narodowej[25]. Co interesujące tajne organizacje na równi z demokracją sterowały także dyktaturami[26]. Podstawowym celem masonerii rzekomo kierującej systemem demokratycznym było przede wszystkim dążenie do zapewnienie spoistości systemu i stanie na straży jego stabilności, który w przeciwnym razie byłby skazany na nieuchronny upadek. Zdaje się, że sposób myślenia w tej sprawie oddają słowa Wojciecha Wasiutyńskiego, który w broszurze poświęconej zagadnieniom ustrojowym tak pisał: „W państwie demokratycznem wszystko pochodzi z wyboru, decydują rzekomo masy. Aby władza nie stała się igraszką przypadku, istnieć musi jakiś stały ośrodek, regulujący walki partyjne i przechowujący myśl polityczną. Jest nim organizacja tajna lub parę organizacyj tajnych, wzajem się przenikających. W ten sposób nieuchronną konsekwencją i kośćcem ustrojów politycznych epoki kapitalistycznej, tak absolutnych, jak i demokratycznych staje się tajna organizacja polityki i ona nadaje temu okresowi specjalne piętno”[27].

Kolejnym zarzutem wobec demokracji to jej swoistego rodzaju konserwatyzm, a raczej stagnacja polegająca na nie możności reagowania na pojawiające się nowe wyzwania chociażby dotyczące konieczności przebudowy ustroju ze względu na ociężałość jej struktury i panującego kultur kompromisu[28].

 Demokracja była także krytykowana za mechanicystyczny proces wyborczy, który zdaniem narodowych-radykałów, uniemożliwiał wyłonienie właściwej reprezentacji narodowej będącej organicznie związaną z narodem[29]. Demokracja traktując wyborców jak bezwolną masę powodowała, że wyborcy w swoich decyzjach bardziej kierowali się emocjami niż racjonalnością powodując tym samym, że w przeciwieństwie do sytemu kooptacji,  zanikła ocena osobistych kompetencji kandydatów: „Możemy ustalić jako prawidłowość, że im szersze koło ludzi ma wydać sąd o człowieku, tym bardziej jest on oparty na przesłankach powierzchownych. Pamiętać zaś trzeba, że koncepcje wielkie, to nie zawsze koncepcje doraźnie popularne”[30].

Udział wyborach stwarzał iluzję faktycznego wpływu obywatela na życie polityczne gdyż, posługując się symplifikacją, zdaniem narodowych-radykałów, ograniczał się do wrzucenia, raz na kilka lat kartki do urny wyborczej nie posiadając po tym akcie zdolności do kontrolowania poczynań swoich kandydatów. W ten sposób aktywność obywateli była periodyczna i nie wykorzystywała całego potencjału drzemiącego w narodzie doprowadzając do dominacji osób przeciętnych[31]. Sama demokracja karząca politykom rywalizować o poparcie społeczeństwa miała powodować, że podczas wyborów zachowywali się jak populiści i tym samym władza była oddawana w ręce demagogów traktujących naród jako przedmiot służący ich egoistycznym rozgrywkom[32].

„Demokracja demoliberalna” a „demokracja nacjonalistyczna”, czyli narodowo-radykalna akceptacja demokracji 

Mimo licznych zarzutów kierowanych w stronę demokracji, które mogliśmy prześledzić wyżej w publikacjach sygnowanych przez narodowych-radykałów, pojawiały wzmianki świadczące o akceptacji przez nich naczelne zasady demokracji tj. zwierzchnictwa narodu. To ta idea miała decydować o kształcie ustroju i kierunku rozwoju państwa: „Dla nas będzie tym fundamentem zwierzchnictwo narodu polskiego, tzn. zbudowanie takiego ustroju politycznego, w którym naród polski znalazłby pełną możność urzeczywistnienia swoich własnych dążeń. Musiałby to być ustrój polityczny, który by z państwa czynił możliwie najdoskonalsze i możliwie najsprawniejsze narzędzie narodu”[33].

Charakterystyczne dla RNR „Falanga” było przeciwstawianie sobie demokracji „starego” typu jej nowoczesnej formie mającą dopiero nadejść. O ile ta pierwsza traktowała jednostkę jako bezwolną część systemu doprowadzając tym samym do atomizacji społeczeństwa to jej nowa postać miała dać możliwość całemu narodowi, a nie najbardziej uprzywilejowanym grupom, prawo do decydowania do kształcie państwa[34]. Jej celem było zaktywizowanie biernych, wykluczonych do tej pory rzesz społecznych poprzez przyznanie każdemu obywatelowi prawa do rzeczywistego uczestnictwa w życiu politycznym warunkowanego poprzez jego osobiste predyspozycje[35].

Przeciwstawienie sobie „starej” i „nowej” demokracji zostało rozwinięte przez przywołanego już prof. Zygmunta Cybichowskiego. Otóż dokonał on rozróżnienia, na demokrację demoliberalną i nacjonalistyczną. Według niego cechami znamionującymi demokrację demoliberalną było:
  • zmniejszenie roli państwa kosztem wzrostu uprawnień jednostki; naczelny zadaniem parlamentu było tworzenie ustawodawstwa chroniącego prawa jednostki kosztem zbiorowości,
  • atomizacja społeczeństwa będąca efektem uznania za podmiot polityki nie narodu, lecz ludu pojmowanego jako luźna grupa osób nie złączona żadnymi wspólnymi więzami np. wspólnym pochodzeniem,
  • zerwanie związku łączącego państwo z narodem przyznając temu pierwszemu prymat nad wspólnotą,
  • oddzielenie prawa od etyki, która była traktowana jako sprawa prywatna jednostki,
  • rozpowszechnienie się w społeczeństwie postaw pacyfistycznych i defetystycznych i tym samym wytworzenie się w społeczeństwie postawy nie zdolności do poświęcenia[36]
Antytezą demokracji demoliberalnej była demokracja nacjonalistyczna, która z kolei miała odznaczać się tym, że:
  • podmiotem polityki nie jest jak w systemie parlamentarnym jednostka, lecz naród, który wraz z państwem sprawuje prymat nad jednostką,
  • państwo jest traktowane jako narzędzie do osiągania celów narodu,
  • wszyscy obywatele zostają powołani do uczestnictwa w rządzeniu, które jest warunkowane przez ich osobiste predyspozycje
  • państwo ma charakter dynamiczny i imperialistyczny walcząc tym samym z stagnacją i biernością
  • następuje współpraca narodu z mniejszościami narodowymi (za wyjątkiem Żydów) dla dobra państwa,
  • aparat państwowy wrogo odnosi się do międzynarodówek tj. masonerii, socjalistów, komunistów traktowanych jako wrogów[37].
Jak można łatwo spostrzec idea demokracji nacjonalistycznej jako żywo przypomina ideę państwa totalnego, które nie było utożsamiane przez narodowych-radykałów z rządami dyktatorskimi, do których byli wrogo nastawieni wskazując na ich podobieństwa z demokracją. Zwracano uwagę na fakt, że zarówno dyktatura podobnie jak demokracja nie dają możliwości należytego wyrażenia woli narodu, która jest ograniczona z jednej strony przez periodycznie odbywające się wybory bądź przez: biurokrację, system policyjny i wolę przywódcy – w przypadku dyktatury. Dodatkowym elementem spajającym oba systemy były tajne organizacje sprawujące faktyczną władzę. Biorąc pod uwagę powyższe czynniki wrogiem dla narodowych-radykałów była zarówno demokracja jak i system dyktatorski[38].

 Należy sobie postawić pytanie w jakich ówcześnie istniejących państwach upatrywano  wzorca dla idei demokracji nacjonalistycznej tudzież państwa totalnego? Otóż z całą pewnością nie była to Polska znajdująca się pod rządami sanacji. Jak pisał przywoływany już Wojciech Wasiutyński: „Polska obecna wcale nie jest państwem totalnym. ustrój nasz nie opiera się na żadnym ruchu mas. Przeciwnie, jesteśmy najbardziej niedemokratycznym państwem cywilizowanym na świecie, bardziej niedemokratyczna niż Polska szlachecka. Tam bowiem do warstwy rządzącej można było wejść urodziwszy się synem szlachcica. W Polsce obecnej warstwa rządząca składa się z tysiąca, powiedzmy, ludzi i wejść do niej nie można w żaden sposób. Nawet syna legionisty nie może zostać legionistą. To jest warstwa zamknięta na klucz, a »klucz rzucony w morze«”[39]. Zdaniem Zygmunta Cybichowskiego w praktyce ideał rządów demokracji nacjonalistycznej realizowały faszystowskie Włochy i III Rzesza, w którym autorytarna władza sprawowana przez wodza cieszyła się aprobatą ze strony mas społecznych i tym samym ich polityka była w pełni akceptowana przez naród[40]. Podobnego zdania był Wojciech Kwasieborski uważając, że  wspomniane państwa nie mogą być uważane za dyktatorskie, gdyż liczą się z opinią narodu i tym samym działają na jego rzecz[41]. Wojciech Wasiutyński sądził, że ani Włochy ani Niemcy nie spełniają wymogów państwa totalnego, choć zbliżają się do tego ideału. Jednakże uważał, że tylko taka forma ustrojowa będzie mogła w pełni odpowiadać na wyzwania współczesnego świata i zarazem będzie w pełni demokratyczną, gdyż włączy do obiegu życia społecznego wykluczone do tej pory grupy[42].

Uwagi końcowe

Jak można zauważyć narodowi-radykałowie krytykując demokrację (nie atakując jej fundamentu, czyli uznaniu narodu za suwerenna) de facto nie domagali się jej całkowitego zniesienia, lecz jej reformę. Szczególnie było to widoczne w przypadku Ruchu Narodowo-Radykalnego „Falanga” poświęcającego więcej uwagi interesującym nas zagadnieniom niż ONR „ABC” i definiującego się jako ruch prawdziwie demokratyczny: „(…) jedynym ruchem, który realizuje udział w rządach każdego członka Narodu, jedynym ruchem, który każdemu Polakowi daje możność wpływania na politykę państwa, jedynym ruchem, prawdziwie rozwijającym osobowość ludzką więc jedynym ruchem naprawdę demokratycznym jest ruch narodowo-radykalny”[43]. Z kolei sam Bolesław Piasecki, będąc jeszcze  kierownikiem Oddziału Akademickiego Obozu Wielkiej Polski, wyraźnie opowiedział się za przetransformowaniem ówczesnej formy demokracji nie odpowiadającej wyzwaniom nadchodzącej epoki: „Bezprzedmiotową i nierozumną staje się (…) krytyka demokracji, gdy usiłuje sobie wykon struwać przyszły ustrój z całkowitem pominięciem założeń demokratycznych. (…) Jasnem więc jest, że wszelka przebudowa ustroju dzisiejszego musi nie iść w kierunku absolutnej negacji założeń demokratycznych, lecz winna mieć za cel ich przemianę i uzupełnienie”[44].

Biorąc pod uwagę wcześniejsze ustalenia można stwierdzić, że narodowi-radykałowie nie należeli do grona substancjalnych krytyków demokracji[45], lecz raczej sytuowali się w gronie krytyków akcydentalnych przyjmujących paradygmat myślenia demokratycznego tj. ideę zwierzchnictwa narodu, a uważających jej ówczesną formę za wypaczoną i wymagającą naprawy.
Arkadiusz Meller

[1] T. Selimowski, Polskie legalne stronnictwa polityczne, wyd. II, Warszawa 1934, s. 42-44; J. Babiński, Geografia polityczna w Polsce A. D. 1937, Warszawa 1937, s. 22-23.
[2]K. Hałabura, Za czy przeciw demokracji, „Falanga” 1938, nr 9, s. 5; Z. Cybichowski, Na szlakach nacjonalizmu. Rozważania prawnopolityczne, Warszawa 1939, s. 5.
[3] Z. Cybichowski, Na szlakach…, dz. cyt., s. 8-9.
[4] W. Wasiutyński, Z duchem czasu, Warszawa 1936, s. 80-81.
[5] Z. Cybichowski, Na szlakach…, dz. cyt., s. 8.
[6] A. Zakrzewski, Dwa radykalizmy, „Nowy Ład” 1935, nr 1, s. 2-3; O. Szpakowski, Przewrót, „Akademik Polski” 1934, nr 10, s. 1; Reakcja – to wróg twórczych sił Przełomu, „Falanga” 1937, nr 35, s. 1; T. Gluziński, Odrodzenie idealizmu politycznego, Warszawa 1935, s. 30-45.
[7] W. K. Borski [pseud. Wojciecha Kwasieborskiego – przyp. A.M.], Budujemy nowe życie na gruzach potęgi żydostwa, marksizmu, kapitalizmu i masonerii, „Jutro” 1937, nr 5, s. 3.
[8] Zob. J. Bartyzel, Śmiertelny bóg Demos. Pięć wykładów o demokracji i jej krytykach, Warszawa 2009, s. 35.
[9] Organizacja Polityczna Narodu, „Praca i Walka” 1939, nr 4, s. 4.
[10] T. C., Stosunek do trzech haseł Rewolucji Francuskiej, „Akademik Polski” 1933, nr 5-6, s. 4.
[11] B. Piasecki, Równość obywateli w państwie narodowem, „Akademik Polski” 1933, nr 5-6, s. 3.
[12] Trzeba poznać taktykę wrogów, „Falanga” 1937, nr 30, s. 3; Z. Dziarmaga, Przed nowym etapem walki, „Falanga” 1937, nr 1, s. 1; M. Reutt, Kryzys chwili obecnej a nacjonalizm, „Akademik Polski” 1933, nr 1, s. 3; Wytyczne programowe „Ruchu Młodych”, „Ruch Młodych” 1936, nr 15, s. 20; J. Grabowski, Dyktatura a hierachja, „Falanga” 1936, nr 9, s. 2.
[13] J. Sędek, Młodzież akademicka w pracy politycznej i społecznej, „Alma Mater” 1937, nr 3, s. 2.
[14] W. Wasiutyński, Zbyt łatwe aby było prawdziwe. Jaką drogą nie można zorganizować narodu, „Jutro” 1937, nr 38, s. 4.
[15] O. Szpakowski, Nowa wiedza, „Akademik Polski” 1934, nr 3, s. 4.
[16] Z. Cybichowski, Wszyscy na szańce Przełomu, „Falanga” 1937, nr 32, s. 1.
[17] B. Piasecki, Duch czasów nowych a Ruch Młodych, Warszawa 1935, s. 10-11.
[18] Tenże, Równość obywateli w państwie narodowem, „Akademik Polski” 1933, nr 5-6, s. 3.
[19] M. Liwski [pseud. Tadeusza Lipkowskiego], Rządy partyj sejmowych nie wrócą. Fałszywe podstawy, fałszywe szyldy i fałszywy typ ludzi, „Jutro” 1937, nr 9, s. 3; T. Gluziński, Odrodzenia idealizmu politycznego, Warszawa 1935, s. 30-45; J. Poraj-Biernacki, Nie idziemy z demokracjami, „Alarm” 1939, nr 10-11, s. 1.
[20] Moss., Hierarchia, „Alma Mater” 1938, nr 14, s. 11; zob. T. Gluziński, Odrodzenia…, dz. cyt., s. 40-45.
[21] J. Dobrzyńska, Demo-Patria, „Ruch Młodych” 1937, nr 24-25, s. 60-61; Redakcja, O Nową Polskę, „Alma Mater” 1938, nr 12, s. 1.
[22] W. Wasiutyński, Naród rządzący, Warszawa 1935, s. 9.
[23] W. K. Borski [pseud. Wojciecha Kwasieborskiego – przyp. A.M.], Dyktatura – parawanem dla tajnych klik. Podstawą ustroju muszą być rządy zorganizowanego narodu, „Jutro” 1937, nr 10, s. 3; zob. Reakcja – to wróg twórczych sił Przełomu, „Falanga” 1937, nr 35, s. 1; M. Liwski [pseud. Tadeusza Lipkowskiego – przyp. A.M.], Rządy partyj sejmowych…, dz. cyt., s. 3.
[24] W. Sznarbachowski, Naczelny problem współczesnego ustroju, „Ruch Młodych” 1938, nr 18, s. 27.
[25] W. K. Borski, Budujemy nowe życie na gruzach potęgi żydostwa, marksizmu, kapitalizmu i masonerii, „Jutro” 1937, nr 5, s. 3; M. Liwski, Program przebudowy, „Falanga” 1937, nr 4, s. 3; Odpowiedzi na ankietę nr 11. „Akademika Polskiego”. Odp. T. Lipkowskiego, „Akademik Polski” 1933, nr 12, s. 5; Moss. [pseud. Witolda Mossakowskiego – przyp. A.M.], Hierachja, „Alma Mater” 1938, nr 14, s. 11.
[26] W. Wasiutyński, Naród.., dz. cyt., s. 10.
[27] Tamże, s. 18.
[28] W. Kwasieborski, Siła w Ruchu Młodych, „Akademik Polski” 1934, nr 13, s. 3; A. Łaszowski, Socjalizm – czerwona reakcja, „Falanga” 1937, nr 52, s. 2.
[29] M. Reutt, Idea stanowości w prawie publicznem, „Akademik Polski” 1934, nr 17a, s. 3.
[30] W. Zaremba, Wartości wychowawcze ustroju hierarchicznego, „Przełom” 1938, nr 3, s. 15.
[31] J. Z. Czerwiński, Wasza „demokracja” jest oszustwem, „Falanga” 1937, nr 49, s. 5; B. Piasecki, Duch czasów…, dz. cyt., s. 23; St. Kopeć, Ustrój polityczny państwa narodowego, „Ruch Młodych” 1935, nr 3, s. 22-23; Nie wyborców Polsce potrzeba…, „Falanga” 1936, nr 16, s. 2; M. Liwski [pseud. Tadeusza Lipkowskiego], Rządy partyj sejmowych…, dz. cyt., s. 3; A. Łaszowski, Socjalizm…, dz. cyt., s. 2; W. Sznarbachowski, Naczelny…, dz. cyt., s. 27-28.
[32] Nie wyborów Polsce potrzeba…, dz. cyt., s. 2; B. Piasecki, Równość obywateli…, dz. cyt., s. 3; Przemówienie Bolesława Piaseckiego wygłoszone na wielkim zebraniu „Falangi” w Warszawie dn. 28.XI.1937, „Falanga” 1937, nr 51, s. 1.
[33] J. Korolec, Państwo narzędziem Narodu, „Alma Mater” 1938, nr 6/7, s. 14; zob. Wł. Sznarbachowski, Państwo totalne. Problem władzy, „Przełom” 1938, nr 3, s. 11.
[34] Z. Stermiński, Narodowa hierachja staje się wyrazem nowoczesnej demokracji, „Falanga” 1938, nr 4, s. 4; W. Zaremba, Wartości wychowawcze…, dz. cyt., s. 15.
[35] W. Wasiutyński, Z duchem…, dz. cyt., s. 83; W. K. Borski, Co to jest szczęście Narodu? Podporą Polski chłop i robotnik, a nie grupka wyzyskiwaczy, „Jutro” 1937, nr 7, s. 3; Udział każdego Polaka w rządach urzeczywistni organizacja polityczna narodu, „Jutro” 1937, nr 13, s. 3.
[36] Z. Cybichowski, Na szlakach…, dz. cyt., s. 10-12.
[37] Tamże, s. 12-13.
[38] Udział każdego Polaka w rządach urzeczywistni organizacja polityczna narodu, „Jutro” 1937, nr 13, s. 3; J. Wyszyński, Fanatyzm, „Alma Mater” 1939, nr 5, s. 1.M. Liwski, Organizacja Polityczna Narodu da każdemu Polakowi rzeczywisty udział w rządach, „Falanga” 1937, nr 14, s. 3; W. K. Borski, Dyktatura – parawanem dla tajnych klik. Podstawą ustroju muszą być rządy zorganizowanego rządu, „Jutro” 1937, nr 10, s. 3.
[39] W. Wasiutyński, Z duchem…, dz. cyt., s. 84.
[40] Z. Cybichowski, Na szlakach…, dz. cyt., s. 13.
[41] W. K. Borski, Dyktatura…, dz. cyt., s. 3.
[42] W. Wasiutyński, Z duchem…, dz. cyt., s. 84-85.
[43] J. Z. Czerwiński, Wasza…, dz. cyt., s. 5.
[44] B. Piasecki, Równość…, dz. cyt., s. 3.
[45] Podział zastosowany za: J. Bartyzel, Śmiertelny…, dz. cyt., s. 11.

Tekst pierwotnie ukazał się na portalu konserwatyzm.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz